Łączna liczba wyświetleń
czwartek, 11 maja 2023
środa, 3 maja 2023
piątek, 22 czerwca 2018
Mistrzostwa lalek
Dzień dobry.
Jakoś tak się składa, ze stałem się znienacka kibicem piłkarskim. Jest to oczywiście przesadzone określenie, jednak oglądam mecze piłkarskie w czasie obecnych mistrzostw świata w tej dyscyplinie sportu.
Odbywają się w Rosji. To jakiś żart? Nie. Rosja organizuje igrzyska. Imperium zła, z agresywną polityką wobec sąsiadów. Jednak FIFA ma to gdzieś. Bo przecież przy takich pieniądzach jakie z tego ma, cóż znaczy Ukraina i Krym. Tak więc pompujemy balon EGO. Spotykają się drużyny piłkarskie. Wychodzą na boisko wojownicy. Stadiony wypełnione po brzegi. I ci współcześni gladiatorzy rozpoczynają zawody. Zawody próżności. Zawody fryzur i bucików. Chodzą po dywanach czerwonych na parkingach przed hotelami. Udzielają wywiadów w telewizorach, reklamują parówki i, o zgrozo, piwo. Dużo piwa. Zawody sportowe trzymają Tyskie, nad krainą Warka, blacha na dachy, włączają niskie ceny i przy okazji kopią piłkę. Jak oni kopią!
Wymodelowane sylwetki atletów i ta gra. Jednak nie o grę piłką w piłkę mi chodzi. Myślę raczej o tej grze aktorskiej tych silących się na wojowników lalek. Jak oni mają wypracowane te dynamiczne wywrotki, te miny cierpiące gdy zostają dotknięci skrzydełkiem motyla. Padają na murawę i zwijają się z bólu. Współcześni gladiatorzy. Gdy sędzia zauważy i zagwiżdże wstają natychmiast. Gdy nie zauważy, ktoś za nim pobiegnie i naskarży: "widział Pan? On mnie popchnął i kopnął, o tu. Niech Pan sędzia zobaczy jaki on niegrzeczny. Niech Pan go okrzyczy, albo spojrzy na VAR. A ty, napastniku, jesteś u Pani!"
Rozdęte EGO do granic wszechświata. Płaczące lalki silące się na wojowników.
Mój przyjaciel zwrócił moją uwagę na innych wojowników. Niewielkie postury, skromne twarze, cisi wojownicy przez duże W. Skoczkowie narciarscy. Siadają na belkach w chmurach i później jadą 100 km/h i lecą. Głową w przód 100-200 metrów. Lądują na własnych nogach i milczą. Prawdziwi wojownicy. Cisi i waleczni. By oddać dwa równe skoki.
A w Rosji beczenie, wywrotki, nienaganne fryzury wytrzymujące 90 minut zmagań, VAR i kasa.
Kupujemy to EGO. Chcemy igrzysk. To je mamy.
Jakoś tak się składa, ze stałem się znienacka kibicem piłkarskim. Jest to oczywiście przesadzone określenie, jednak oglądam mecze piłkarskie w czasie obecnych mistrzostw świata w tej dyscyplinie sportu.
Odbywają się w Rosji. To jakiś żart? Nie. Rosja organizuje igrzyska. Imperium zła, z agresywną polityką wobec sąsiadów. Jednak FIFA ma to gdzieś. Bo przecież przy takich pieniądzach jakie z tego ma, cóż znaczy Ukraina i Krym. Tak więc pompujemy balon EGO. Spotykają się drużyny piłkarskie. Wychodzą na boisko wojownicy. Stadiony wypełnione po brzegi. I ci współcześni gladiatorzy rozpoczynają zawody. Zawody próżności. Zawody fryzur i bucików. Chodzą po dywanach czerwonych na parkingach przed hotelami. Udzielają wywiadów w telewizorach, reklamują parówki i, o zgrozo, piwo. Dużo piwa. Zawody sportowe trzymają Tyskie, nad krainą Warka, blacha na dachy, włączają niskie ceny i przy okazji kopią piłkę. Jak oni kopią!
Wymodelowane sylwetki atletów i ta gra. Jednak nie o grę piłką w piłkę mi chodzi. Myślę raczej o tej grze aktorskiej tych silących się na wojowników lalek. Jak oni mają wypracowane te dynamiczne wywrotki, te miny cierpiące gdy zostają dotknięci skrzydełkiem motyla. Padają na murawę i zwijają się z bólu. Współcześni gladiatorzy. Gdy sędzia zauważy i zagwiżdże wstają natychmiast. Gdy nie zauważy, ktoś za nim pobiegnie i naskarży: "widział Pan? On mnie popchnął i kopnął, o tu. Niech Pan sędzia zobaczy jaki on niegrzeczny. Niech Pan go okrzyczy, albo spojrzy na VAR. A ty, napastniku, jesteś u Pani!"
Rozdęte EGO do granic wszechświata. Płaczące lalki silące się na wojowników.
Mój przyjaciel zwrócił moją uwagę na innych wojowników. Niewielkie postury, skromne twarze, cisi wojownicy przez duże W. Skoczkowie narciarscy. Siadają na belkach w chmurach i później jadą 100 km/h i lecą. Głową w przód 100-200 metrów. Lądują na własnych nogach i milczą. Prawdziwi wojownicy. Cisi i waleczni. By oddać dwa równe skoki.
A w Rosji beczenie, wywrotki, nienaganne fryzury wytrzymujące 90 minut zmagań, VAR i kasa.
Kupujemy to EGO. Chcemy igrzysk. To je mamy.
środa, 9 sierpnia 2017
Dziś są moje urodziny IV
Kiedy w '97 opuściłem ośrodek miałem 30 lat. Ten niezrozumiały świat upomniał się o mnie. Chciał żebym w obcym mieście, wśród obcych mi ludzi, rozpoczął obce mi zajęcia. Rozpoczął życie. Miałem ledwie skończoną szkołę podstawową. Pod koniec '98 zamieszkałem w Węgorzewie. Mama sprzedała mieszkanie w Kielcach i przeniosła się na Mazury! Ze mną. Dla mnie. Trochę pomieszkiwałem już z Izą. Moją przyszłą, drugą żoną, jej dziećmi i rodzicami. 30 lat, wykształcenie podstawowe! Masakra! Zagłębiać się w szczegóły nie ma po co. Żyłem i nie za bardzo wiedziałem o co tu chodzi. Jakieś obrazy z tego czasu? Szarość taka. Dzień po dniu. Żadnych własnych pomysłów! Mityng, dom, z pracą słabo, znów mityng. Dużo mityngów! Wyjazdowe, rocznicowe, uroczyste. Różne, dużo! Krok po kroku. Tak minęło kilka lat. 3 może 4. 

Nie wiem skąd przyszła ta myśl żeby pójść do szkoły. Nie była moja. Ale przyszła i to najważniejsze. Dziś najważniejsze. Wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem. Wtedy to było coś, ci już wiele razy zaczynałem. Wiele różnych rzeczy zaczynałem. I nie kończyłem. Byłem mistrzem niekończenia. Byłem Papieżem spraw niedokończonych. Szkoła. Matura. Zdałem maturę. Pierwsza dokończona sprawa w moim życiu. Byłem tak bardzo zadowolony z siebie, że tego samego dnia kiedy odbierałem świadectwo maturalne, złożyłem dokumenty na studia. Na studia! Miałem pójść na studia.
Rozpoczęcie roku akademickiego. Ja pomiędzy nimi. Byłem bardzo dumny z siebie. Inne rzeczy nie miały znaczenia. Studenci, w każdym wieku, to nie jest najtrzeźwiejsza cześć społeczeństwa. Otrzęsiny to była rzeźnia. Dużo alkoholu i kłęby dymu. Rożnego. Ale to wszystko nie miało dla mnie żadnego znaczenia. Ja byłem na studiach. CDN
środa, 2 sierpnia 2017
Dziś są moje urodziny III
Jeszcze inny obraz. Na schodach klatki schodowej, na czwartym pietrze młodzież. Spora grupa młodych ludzi. Wakacje. Tuż przed wyjazdem nad morze, a może gdzieś indziej. Gdzieś tam, w uszach Foreigner. Dziś już kilku spośród nich nie ma. Bracia J, "Ozzy"...
Chociaż wróciliśmy wszyscy wtedy. I jeszcze później też. To była totalna wolność.
Ale dziś są moje urodziny.
Tymczasem niemal rok czystości. Jeszcze kilka lat (3 może 4) paliłem papierosy. To był mój pierwszy odurzacz i najdłużej mi zakrzywiał rzeczywistość. Jak bardzo nikotyna zmienia świadomość wiedzą ci, którzy przestali palić i długo nie palą. Zadymiona głowa, odczuwanie na poziomie małpy. Nie ma smaku ani zapachu. Dobrze że dziś nie palę. Ale wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem. Rok czystości wraz z ośrodkiem. Rok wściekłości i samotności. Na czysto. Zawsze to coś. Korzeń mówi: masz chodzić na mityngi (AA). Serio? Ale oni są jacyś dziwni. Trzymają się za ręce, modlą się. To jakaś sekta jest! Ja tego nie czuję. Mam w dupie co czujesz. Masz tam iść. Albo wrócić na dworzec.
Dworzec.
Kolejny obraz jak pociąg. Dworzec Centralny w Warszawie, peron 4. Na końcu zejście do stacji WuKadki, w lewo do końca i skok z peronu, jeszcze w lewo i już złomowisko metalowych szafek. Tam się ukryłem. Latem może być. Zimą gówniano. Tamtędy wjeżdżają i wyjeżdżają pociągi na centralny i z centralnego. One wszystkie jadą tamtędy dość wolno. Na tyle wolno, żeby można było zobaczyć twarze ludzi w przedziałach. Gdzieś jechali. Gdzieś, ktoś na nich czekał. Na innym dworcu, w domu... Mieli plany i chcieli je realizować. Patrzyłem na te twarze. Wyobrażałem sobie dokąd lub skąd jadą. Ja nie jechałem nigdzie. Najczęściej próbowałem sobie tam podać ćpanie. To trudne. Ja już nie miałem żył. Popękały. Porobiły się zrosty. Trudna sztuka. Mijały godziny zanim znalazłem coś, co wytrzymało zanim pękło. Na stopie, w pachwinie, a czasem pozostało w mięsień. To często kończyło się zakażeniem. Potem szpital. To miało swoje dobre strony, bo na izbie przyjęć zawsze można było coś ukraść. Czasem udało się też umyć.
Obraz odjechał. Wracam na mityng. Świeczka, modlitwa, trzymanie za ręce. Bezsilność i utrata kontroli nad życiem. Moim życiem. Nic z tego nie rozumiałem. Oni mówili o tym jak jest, ja nie kumałem z tego nic. Bezsilność-brak siły. To jakoś powoli docierało do mnie. Czułem to od dawna. Jak to wykorzystać do życia? Odpowiedź przyszła dużo później. Wtedy była tylko złość i bezradność. 12 kroków i każdy zawiły. 2-3 części w których pojawiał się Bóg. A ja z Bogiem mam do dziś trudności. Nie byłem nigdy religijny i tak pozostało. Jak kolwiek Go pojmuję. Nie pojmowałem. Ale chodziłem tam 2-3 razy w tygodniu. Siadałem i słuchałem. Jednak czułem się od nich lepszy. Dlaczego? Bo się bałem. To lęk, nagromadzony latami, ten trudny do współżycia stary znajomy, zamykał mnie. Nie wiedziałem co zrobić z lękiem. Zamieniałem go na złość i pogardę dla innych. Bo lęk wypalał mi duszę. Pogarda też, ale o tym jeszcze wtedy nie wiedziałem. Niewiele jeszcze wtedy wiedziałem w ogóle.
Minęło kilka miesięcy zanim któregoś dnia popatrzyłem szerzej. Usłyszałem coś co zmieniło moją optykę. Była rocznica trzeźwienia. Piąta. OMG piąta! A ja ciut ponad rok z ośrodkiem na ciągłym wkurwieniu. Od rana do nocy! Ok. Jeśli to jest sekta, a oni to świry, to ja się zapisuję do tej sekty. Będę palił świeczkę i trzymał się z nimi za ręce jak jeszcze nikt nigdy nie palił i nie trzymał. Będę mistrzem świata. CDN
poniedziałek, 31 lipca 2017
Dziś są moje urodziny II
...taki obraz jeszcze mam w sobie: Ruciane Nida i pole namiotowe. Wcześniej jazda autostopem przez pół Polski. Ela, ja, Grzesiek z Dorotą. Taka częsta konfiguracja w tamtym czasie. Pamiętam czereśnie. Wielkie i soczyste. Spacery i wielki kamień w lesie. Ale we mnie coś goniło gdzieś, gdzie nie wiem co miało być. Nigdy tu i teraz. I ten cholerny lęk. Lęk że coś, albo że nic. Poranny, najgorszy. Był ze mną od zawsze. Znam go dobrze. Jest i dziś. Dziś już lepszej się dogadujemy.

Ale dziś są moje urodziny.
Inny obraz. Okno w klatce na czwartym piętrze (chyba). Godziny spędzone w pół wychyle. Zima, lato. Wygwizdana melodia której nie sposób zapomnieć. Jeszcze dziś gwiżdże mi w uszach.
I Rainbow eyes.
Tu chodzi o mnie. Co zatem ze mną jest nie tak. I czemu to się nie zmienia? Dzień po dniu, zmagania z własnymi słabościami. Każdy dzień, cały należał do mnie. Był tak cholernie wyrazisty. Po poniedziałku był wtorek. Powoli. Czułem każdą cholerną minutę życia. Każdy dźwięk i zapach. Ludzie wokół mnie nie zmieniali się tak szybko. Oni wszyscy byli i pamiętali to co było wczoraj. Cholerna kontynuacja. Kontynuacja, która stawała się relacją. A przecież relacji bałem się najbardziej. Ludzie. I złość. Od rana, po lęku, złość. Każdy dzień uruchamiany ręcznie. Powoli. Mięsień po mięśniu. Musiałem wiedzieć po co. Musiało mieć sens. Tak. Relacja i sens. Powoli zaczynałem rozumieć że przez te wszystkie lata w piekle heroiny, próbowałem robić nie to co należało! Ja próbowałem powstrzymać się od brania i picia. I byłem nieszczęśliwy. I wracałem do brania i picia. I byłem nieszczęśliwy. Obłęd. Powstrzymywanie się od brania to jakby ciągle stac pod drzwiami domu z którego wyszedłem. Stoję. Trzymam klamkę drzwi i wysilam całą moc woli by jej nie nacisnąć. Dzień po dniu powstrzymuję się od naciśnięcia klamki! Stoję i udaję że to super! Jestem "trzeźwy" a to ponoć najważniejsze! Żeby tylko nie nacisnąć klamki! Wiem czego nie robić! Wiem! Tylko kurwa co robić pod tymi drzwiami! Tego nie wiem. Samotny po jednej i po drugiej stronie drzwi. Tam przynajmniej miałem to w dupie. Klamka jakby sama się naciskała. Drzwi jakby same się otwierały. Ja nie chciałem. Nie chciałem. Tylko że znów byłem w środku. I nie chciałem. A znów miałem strzykawkę w ręce, a igłę w żyle. I znów, wszystko jak było. Tylko stopień niżej. Głębiej w gównie. Jeśli nikt nie zrobi fali, nie naleje mi się do ust. Żeby tylko nikt nie przyszedł...CDN
niedziela, 30 lipca 2017
Dziś są moje urodziny
Dziś są moje urodziny. Wszystkiego najlepszego mamo. Wszystkiego najlepszego tato. Kończę dziś 50 lat. Pierwszych 30 przeżyłem z trudem. Kolejnych 20 pracowicie. Po drodze miałem wiele punktów zwrotnych. Takich miejsc w których wszystko mogło się wydarzyć. I wydarzyło. Pamięć bywa zawodna, ale kilka obrazów na zawsze się w niej zapisało. Dzieciństwo wspominam jako ból rozstawania. Gdy zniknął tato, gdy trzeba było zostać w przedszkolu. Kolegów nie pamietam z tamtych czasów. W szkole to ciągłe poczucie inności. Gdy koledzy słuchali Kiss, ja Ac/Dc. Nic nie rozumiałem z tego co działo się wkoło. Jeśli myślę o kolegach z tego czasu, to mam poczucie że mnie używali w jakichś celach. A ja zabiegałem o uznanie i akceptację. Chciałem przynależeć. Ale nie przynależałem. Ważne postacie dla mnie wtedy to dziewczyny. Jedna miała na imię Irmina. Ładna blondynka. Druga to Danusia. Ta z kolei była szczupłą brunetką. Spacery, gitara, ognisko. Po szkole podstawowej poszedłem do zawodówki. Nie cierpiałem szkoły. W ogóle szkoły, nie tylko tej konkretnej. Nie znosiłem nauczycieli i tego szkolnego klimatu, stanu zagrożenia. Bardzo ważny punkt zwrotny to Ela. Nie umiałem bez niej oddychać. Wiele też bólu jej zadałem. Chciałem mieć ją na własność. Te moje uczucia zawsze były pokręcone. W tamtych czasach miałem trzech kolegów. Ważnych dla mnie. Megafon, Borek i Sieksia. Ale najbliżej byłem z Grześkiem. Różne rzeczy wspólnie robiliśmy. Kiedyś pojechaliśmy do Poznania, gdzie Ela miała występy. Szalone czasy, szalone myśli, jeszcze wolne niemal. Jednak czas porzuceń nie mijał. Rozstanie z Elą i później już nic nie było takie samo. Czarna zasłona pół smutku, pół obojętności. Myśli coraz bardziej zniewolone. Papierosy już od dawna paliłem. Alkohol piłem do upicia. Początkowo sporadycznie. Ale zawsze do upicia. Stan "niebycia" był jedynym porządanym stanem świadomości. W tym czasie także inne już substancje pozwalały odmienić stan doświadczania rzeczywistości. Na ulicy królowało "Roxi". Wszyscy chodziliśmy nawaleni. Tu kolejny punkt zwrotny mojego życia. Poznałem grupę hippisów. Przyjęli mnie jak swego. Po raz pierwszy w życiu. Takiego jaki byłem. Jak oni mi imponowali. Już nosiłem długie włosy, pacyfy i koraliki. Kolorowe ciuchy i muzyka wszędzie. Empik w Kielcach. Punki i hippisi. Wszyscy razem. Wszyscy przeciw nam, my przeciw wszystkim. Burdy z milicją. Wyjazdy na koncerty i festiwale i... pierwszy detoks '85. Spoko. Bez bólu. Luźno. Powrót i różne, bardzo różne związki chemiczne. Zielony mak, mleczko zbierane do kapsli. Dokonywaliśmy cudów zręczności by zdobyć strzykawki i igły. Dziś to proste. Wtedy misja niemożliwa niemal. W '87 zaskoczenie. Obowiązkowa służba wojskowa zawsze poprzedzona komsją. Otrzymałem kategorię zdrowia A3 i byłem niemal pewny że odrobię wojsko w Kielcach, w jakiejś fabryce. Ale życie znów postanowiło zrobić mi psikusa i... wysłali mnie do Krakowa do jednostki OOC 17.6. Dwa lata w czarnych ubraniach. Dużo alkoholu i baaaaardzo dużo zielonego maku. W tym czasie jeszcze brałem "sezonowo". To znaczy od połowy lipca do końca sierpnia. Głody jakoś udało mi się zapijac alkoholem lub innymi środkami. Po 741 dniach do cywila. Alkohol i prochy były już przy mnie stale. W "wojsku" obcięli mi włosy i już więcej nie zapuściłem. Coraz bardziej odesłałem się od dotychczasowych przyjaciół. Tym razem to ja ich porzuciłem. Porzucenie do kluczowy stan w jakim przebywałem w moim życiu. Od tego momentu to wszystko mi się miesza. Nie potrafię tego jakoś ułożyć w logiczną całość. Może raczej w chronologiczną. Ludzie wokół mnie pojawiają się i znikają. W większość znikanie następuje w wyniku śmierci z przedawkowania narkotyków. Gdy miałem 17 lat umarł pierwszy z nas. Później zgubiłem rachubę. Gdy nauczyłem się robić ćpanie ze słomy, zgubiłem czas absolutnie. Mam wrażenie że niektóre twarze to tylko zjawy ze snu. Bardzo szybko narkotyki stały się towarem za który trzeba było płacić. Bardzo szybko heroinowe cierpienia stały się codziennym elementem mojego życia. Ból, cierpienie i ulga. Ból i ulga. Ból i ból. '90 pierwszy ośrodek. Krótko. Ucieczka. Powrót do ćpania. Pierwsze przygotowania do małżeństwa. Oświadczyłem się ze wszystkim co należy. Baśka. Wielka miłość. Dużo zadu spędzaliśmy razem, aż postanowiliśmy się pobrać. Jednak w tym czasie już oboje byliśmy w otchłani heroiny. Po drodze pierwszy ślub. Z inną kobietą. Dorota była z innego kosmosu. Nie wiem jak to się stało że my postanowiliśmy "założyć" rodzinę. Po dwóch latach rozwód. Byłem wtedy w kolejnym środku. Od nowa wpieprzony w branie. Darek i Gosia, Romek i Wiesiek, Szczypior, Abramek, zastępy młodych wspaniałych ludzi utopionych w heroinie. Umierali jeden po drugim. Darek jest, Szczypior też, Leszek daje radę. Niewiele później pamietam. Dużo obcych ludzi wokół mnie i obce miejsca. Jeździłem po całej Polsce w poszukiwaniu pomocy (?) nie wiem sam czego. Różne kobiety pojawiały się w moim życiu i znikały. Bez śladu. Jeszcze jedną zapamiętałem. Na imię miała Monika. Narkomanka z Puław. Czy żyje? Nie wiem. Twarze ludzi rozmazane chemią, w pół śnie, pół jawie, pół życiu. Traciłem dni i miesiące. Pory roku zmieniały się bez mojej obecności. Znikałem coraz skuteczniej. 60 kilo przy moim wzroście to niewiele. Detoks, ośrodek, ćpanie, detoks, ćpanie, wiele, wiele prób zejścia z tego świata. Przy ogromnej tolerancji zawsze mnie odratowano. Lublin, Olsztyn, Kraków, Gliwice, Bytom, Warszawa, Kielce. Znałem większość szpitali i oddziałów. I ten ostatni. Kraków Rydygiera. Napatoczył się jakiś koleś z ksywą "Kopernik". Opowiedział mi o ośrodku na Mazurach gdzie nie ma odciążeń. Nie miałem sił na odciążenia. Nie mogłem nawet sobie wyobrazić bieganiny i tych idiotycznych dołów i korzeni do wykopania. Nie. Już nie miałem siły. To był '97 właśnie uciekłem z olsztyńskiego detoksu i trafiłem do Krakowa. Złoty strzał? Musiałbym chyba z wiadro wpompować. Zawsze mało. Po opuszczeniu oddziału jeszcze kilka dni na bajzlu i w drogę do Różewca. Z siostrą moją. Bożena była ze mną chyba wszędzie. Od mojego urodzenia niańczyła mnie i nie miała swojego życia. Do dziś jest sama. Do Dorenu dotarłem już na pierwszym głodzie i niemal nieżywy. Nie liczyłem że coś zmieni się w moim życiu. Nie wiedziałem że jest życie poza heroiną. Wszyscy których znałem ćpali. Gdy wchodziłem na górę w Różewcu z kotłowni wyszedł Szczypior. Był tu już 3 miechy. A ja znów na początku. Nikt nie postawiłby na mnie złamanego grosza. Ja też nie. Już wtedy szukali mnie w związku ze śmiercią jednego kolesia w Krakowie. Przesłuchania i opinie biegłych. Pobyt w ośrodku to były okoliczności łagodzące. I moja pierwsza w życiu "motywacja". Natomiast nadal nie chodziło o to żeby żeby zmienić swoje życie, nawet nie o to żeby przestać ćpać. Ja po prostu chciałem trochę spokoju. Żeby się świat zatrzymał i odpieprzył ode mnie. Żeby była cisza. Kałużom zazdrościłem że tak po prostu wysychają i znikają. Nie szło zniknąć. Niestety.
Szybko się okazało że jeśli nie zabije mnie heroina to napewno zrobią to moje relacje z kobietami. Poznałem moją przyszłą drugą żonę. Pisałem listy i robiłem maślane oczy. Nie skupiałem się za bardzo. W tym czasie szukałem wrażeń z inną kobietą. I tak w kółko. Seks i narkotyki, narkotyki i seks. Znów przed czasem, w atmosferze skandalu musiałem opuścić ośrodek. Po 9 miesiącach abstynencji, jednak w dalszym ciągu paląc papierosy znalazłem się na końcu świata. Bez prądu i wody w kranie. Kurczę bez kranu. Woda w studni. Z małym pieskiem i radiem na baterie. Grudniowe noce w pustym domu na pustkowiu. Gdy zima nieco odpuściła zacząłem trochę pracować przy tym domu. Sądziłem drzewa, uprawiałem ogródek. Odnowiłem kilka pokoi i kuchnię, a do niej doprowadziłem wodę. Mimo że zimna to jednak płynęła z kranu. Przybyło mi kilka mebli, prąd i telewizor. Na mityngach AA poznawałem nowych ludzi. Jednak nadal niczego nie rozumiałem. Nie rozumiałem dlaczego mimo że nie biorę już niemal rok, nadal tak strasznie cierpię w środku. Nadal nie rozumiałem tego świata. Zaczęło do mnie docierać że tu nie chodzi o narkotyki, że tu chodzi o mnie. CDN
sobota, 29 lipca 2017
Sen o wolności
Śni mi się właśnie sen taki. Przestrzeń, wiatr i wolność. Tyle że ja tu tylko na chwilę. Nie wiem jak ten sen śni się mieszkającym, żyjącym tu. 

Dziś chłodno. Ale przyjemno. Cisza taka. Jutro taki dzień się zapowiada że trzeba będzie kilka podsumowań zrobić. Ale dziś jeszcze pociszyć należy ciszę tę.
niedziela, 25 czerwca 2017
Taki dzień.
Taki dzień dzisiaj że zaczął się mimo wszystko i jakoś trwa bezczelnie i uparcie. Trudno coś skutecznie zmajstrować. Jest taka niedziela wśród niedziel. Marudnie jakoś w duszy. Niby nic. A jednak tyle. Chyba trzeba przeżyć po prostu.
piątek, 23 czerwca 2017
Dzień OJCA. Jest piątek 23 czerwca 2017 roku
Dzień ojca.
Jaki dziś dasz przykład tato? Przestaniesz palić? Przestaniesz pić? Obrażać innych? Staniesz się autorytetem? Mam nadzieję. Bo sprawa jest poważna.
Od rana Alerts
A ja na ten piątek przygotowałem garść niepokojących informacji. Jak donosi WHO na świecie jest 30 milionów osób uzależnionych od narkotyków! 😱To poważna liczba i nie mam zamiaru z nią dyskutować. 🙊
Chodzi mi o coś innego. O to że dzięki takim danym udaje nam się nie dostrzegać dramatu dziejącego się nieco ciszej. 🙉
Papierosy
W Stanach Zjednoczonych liczba osób uzależnionych od papierosów to 40 milionów! 😱😱 W dodatku cieszymy się ża już tak mało 😞
Na całym świecie jest ponad 1 miliard osób palących papierosy 😱😱😱
Co roku z tego powodu umiera 6 milionów ludzi! 😞😞😞
Natomiast jeśli chodzi o picie alkoholu... No cóż tutaj prym wiodą dziwne rankingi krajów. O wiele ważniejsze niż faktyczne dane, wydają się być zawody w ilości wypijanego alkoholu na głowę mieszkańca.
Zabraniać czy dopuszczać?
Przy okazji jednego z wywiadów dla pewnej gazety, usłyszałem od Pani redaktor (lub redaktorki do wyboru), że "zniesienie prohibicji w USA napewno zmniejszyło poziom przestępczości". Otóż szanowna Pani - nie. Oczywiście przestępczość związana z przemytem alkoholu i jego produkcją tak. Jednak pojawiły się w to miejsce zupełnie inne obszary.
Przemoc
Na naszym podwórku:
To są dane z zeszłego roku. 60% przestępstw związanych z przemocą w rodzinie, miało miejsce pod wpływem alkoholu!
96% z nich dokonali mężczyźni! Nie wiem konkretnie kto wychował tych "facetów", ale przypuszczam że ich matki.
Założono 51 292 "Niebieskich Kart". Ogólna liczba ofiar przemocy to 76 993 osób. Liczba ofiar - kobiet 50 241. Liczba ofiar - mężczyzn 7 580. Liczba ofiar - małoletnich 19 172. Przypominam że są to dane za jeden, zeszły rok w jednym, naszym kraju w środku Europy.Co robić?
Profilaktyka. Robimy różnorodne programy leczenia, naprawy, korekcji. Jednak nadal nasza profilaktyka leży. Mam na myśli tę uniwersalną - pierwszorzędową. W szkołach od najmłodszych lat na temat uczuć, wartości i postaw. O celu w życiu, szacunku i przyzwoitości.
W domach - przykład.
Pozdrawiam wszystkich ojców! Bądźcie zdrowi! Proszę!
środa, 21 czerwca 2017
I zaczęło się lato
21 czerwca 2017 roku - pierwszy dzień lata. To będzie najdłuższy dzień w roku. Super. Pogoda nad pustnickimi polami piękna. Wczoraj była ostra burza, w Biskupcu spadł grad 😱
Imieniny obchodzą:
Alicja, Alojza, Alojzy, Chloe, Demetria, Domamir, Euzebiusz, Lutfryd, Marcja, Rajmund, Rudolf, Rudolfa, Rudolfina, Terencja, Terencjusz 🌷🌷🌷
Dzień trwa 16 godz. 46 min i jest... najdłuższym dniem w roku, oraz dłuższym od najkrótszego o 9 godz. i 4 min. Spora ta różnica. Wiedzieliście?
Specjaliści wyliczyli, że co czwarty Polak ma problemy psychiczne. Trochę robi się chłodnawo na plecach. Poza tym oszacowano, że rocznie w naszym kraju, z powodu zaburzeń związanych z nadużywaniem alkoholu, umiera 10.000 osób!
Poważna sprawa. Jednak nie tak medialna jak sklepy z dopalaczami.
Na koniec dobre wieści:
NASA odnalazła dziesięć całkowicie nowych planet, które znajdują się w strefach sprzyjających powstaniu życia - poinformowała dziś agencja. W ostatnim czasie naukowcy odnaleźli w sumie 219 planet. Może to jest jakiś pomysł? 😀
Imieniny obchodzą:
Alicja, Alojza, Alojzy, Chloe, Demetria, Domamir, Euzebiusz, Lutfryd, Marcja, Rajmund, Rudolf, Rudolfa, Rudolfina, Terencja, Terencjusz 🌷🌷🌷
Dzień trwa 16 godz. 46 min i jest... najdłuższym dniem w roku, oraz dłuższym od najkrótszego o 9 godz. i 4 min. Spora ta różnica. Wiedzieliście?
„Pamiętaj, że nie osiągnięcie tego czego pragniemy to czasem cudowny łut szczęścia.”
Dalai LamaJak doniósł Alert najczęstszą przypadłością psychiczną Polaków jest lęk. A to ci odkrycie 😀 Już dawno pisałem że lęk jest towarzyszem większości populacji, na przykład tu >>> KLIK!
Specjaliści wyliczyli, że co czwarty Polak ma problemy psychiczne. Trochę robi się chłodnawo na plecach. Poza tym oszacowano, że rocznie w naszym kraju, z powodu zaburzeń związanych z nadużywaniem alkoholu, umiera 10.000 osób!
Poważna sprawa. Jednak nie tak medialna jak sklepy z dopalaczami.
Na koniec dobre wieści:
NASA odnalazła dziesięć całkowicie nowych planet, które znajdują się w strefach sprzyjających powstaniu życia - poinformowała dziś agencja. W ostatnim czasie naukowcy odnaleźli w sumie 219 planet. Może to jest jakiś pomysł? 😀
Życzę pięknego dnia.
#DomRehab
sobota, 10 czerwca 2017
Konferencja
Ciepła sobota 10 czerwca 2017 roku w Pustnikach.
To był wyjątkowy dzień, ze względu na pogodę i ze względu na super spotkanie. W Dom-REHAB odbyła się Pierwsza Konferencja Profilaktyczna. Jej tytuł to: Profilaktyka pierwszorzędowa.Najważniejsze są działania lokalne i na tym właśnie skupiliśmy się w czasie trwania spotkania.
Jak wychowywać mądrze i bezpiecznie. Potrzeby i trendy wychowawcze.
To wyjątkowe wydarzenie zgromadziło wyjątkowych gości. Wśród prelegentów byli:
Maria Rotkiel - Psycholog terapeuta behawioralno - poznawczy, specjalista public relations.
Jacek Janiszewski - inicjator jednego z największych spotkań ekonomiczno - gospodarczych w Polsce -
Jakub Janiszewski - koordynator projektu "Bezpieczne i ekologiczne wakacje" realizowanego przez Stowarzyszenie Integracja i Współpraca z Torunia.
Igor Burdalski - psycholog, terapeuta w Dom-REHAB, terapeuta EEG Biofeedback, realizator programów profilaktycznych Noe, Korekta, Debata.
Naszą konferencję uświetnili także:
Józef Maciejewski - Wójt Gminy Sorkwity
Zuzanna Świniarska - Sołtys wsi Pustniki
O gości zadbała moja żona
Ja miałem zaszczyt prowadzić konferencję, która nie miałaby racji bytu bez jej uczestników. Bardzo dziękuję za przybycie i udział pedagogom i nauczycielom szkół z Mrągowa, Olsztyna, Warpun, Sorkwit, Biskupca, Węgoja, Mikołajek i Kruz. Dziękuję także reprezentacji Policji, Sądu i urzędów.
Patronatem medialnym, naszą Konferencję objęły media lokalne
czwartek, 8 czerwca 2017
Ciepło
Nie ma co gadać na Mazurach ciepło 😎
Czwartek 8 dzień czerwca 2017 roku wstał o 4:16. Słońce zajdzie o 20:53, a to oznacza, że dzień będzie krótszy od najdłuższego o 8 min oraz dłuższy od najkrótszego o 8 godz. i 55 min.
Jest to Światowy dzień Oceanów
Imieniny obchodzą:
Dobrociech, Herakliusz, Jadwiga, Jakub, Karp, Maksym, Maksymin, Maksymina, Maria, Medard, Medarda, Seweryn, Wilhelm, Wyszesław 🌷🌷🌷
Czwartek 8 dzień czerwca 2017 roku wstał o 4:16. Słońce zajdzie o 20:53, a to oznacza, że dzień będzie krótszy od najdłuższego o 8 min oraz dłuższy od najkrótszego o 8 godz. i 55 min.
Jest to Światowy dzień Oceanów
Imieniny obchodzą:
Dobrociech, Herakliusz, Jadwiga, Jakub, Karp, Maksym, Maksymin, Maksymina, Maria, Medard, Medarda, Seweryn, Wilhelm, Wyszesław 🌷🌷🌷
„Nawet gdy jesteś na właściwej drodze, inni wyprzedzą Cię jeżeli się zatrzymasz.”
Od jakiegoś czasu postanowiłem nie zajmować się przepisywaniem wiadomości (chyba że wydarzy się coś naprawdę interesującego), a w to miejsce skupić się na sprawach którymi zajmuję się zawodowo.
W Gorzowie Wielkopolskim rozpoczęto nabór do komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Może ktoś chętny? 😀
Jak donosi Gość Radomski, w Radomiu odbył się 7 festyn prozdrowotny i proekologiczny Stop Depresji. Brawo 😀
6 czerwca w Siedlcach odbyła się konferencja "Widzę, rozmawiam, reaguję, czyli niezbędnik rodzica i wychowawcy". Mówiono o nowych narkotykach, cyberprzemocy i samookaleczeniach.
Działania lokalne. To bardzo ważne zadanie dla nas wszystkich. Każdy z nas ma wpływ. Pamiętajmy o tym 👍
Dobrego dnia www.rehab-terapia.pl
środa, 7 czerwca 2017
Już jest środa
Do Konferencji już tylko kilka dni. Jak będzie? Okaże się. Wszystkie informacje TU
7 czerwca 2017 roku ma trwać 16 godz. 36 min i być krótszy od najdłuższego o 10 min oraz dłuższy od najkrótszego o 8 godz. i 54 min 😃
W pogodzie średnio, teraz 14°C w okolicach godziny 14:00 ma być około 20°C. Mokro jakoś i chyba jeszcze popada.
W dniu dzisiejszym imieniny obchodzą: Anna, Antoni, Ciechomir, Eoban, Hanna, Jeremi, Jeremiasz, Lukrecja, Meriadok, Paweł, Piotr, Robert, Roberta, Sabinian, Teresa, Wiesław, Wiesława, Wisław
Norman Vincent Peale
Jak donosi TVN24, w Bielawie troje nastolatków zatruło się "dopalaczami". We krwi wykryto barbiturany. Stary to specyfik, myślałem że już go się nie używa. A jednak. Barbiturany to dość duża grupa podzielona ze względu na czas wchłaniania i działania, więc będzie trudno wskazać ten który zadziałał w tej sytuacji. Jednak nie to mnie zadziwiło najbardziej. Po raz kolejny różni "mądrale" wskazują na jedyne skuteczne rozwiązanie "sprawy dopalaczy" - legalizację marihuany, jako substancji absolutnie nieszkodliwej. Nie chodzi mi o samą legalizację, lecz o sposób myślenia "mądrali". Wszystkie zalegalizowane substancje (alkohol, papierosy), mają jednakowoż pewne ograniczenia, a mianowicie wiek poniżej którego sprzedaż jest zabroniona. Idąc tym tropem, należałoby założyć, że wobec tych konkretnych 15-to latków też by obowiązywało jakieś ograniczenie. Czy się mylę i akurat w przypadku zalegalizowanej marihuany sprzedaż byłaby możliwa dzieciom 7 letnim? 😆 Młodym 15 letnim? Bo jeśli nie, to jaki wpływ miałoby mieć zalegalizowanie marihuany, na używanie "dopalaczy" przez nastoletnich ludzi? 😆 Nie kumam.
To ja jadę skosić trochę trawy.
Życzę miłego dnia moi mili 😃
7 czerwca 2017 roku ma trwać 16 godz. 36 min i być krótszy od najdłuższego o 10 min oraz dłuższy od najkrótszego o 8 godz. i 54 min 😃
W pogodzie średnio, teraz 14°C w okolicach godziny 14:00 ma być około 20°C. Mokro jakoś i chyba jeszcze popada.
W dniu dzisiejszym imieniny obchodzą: Anna, Antoni, Ciechomir, Eoban, Hanna, Jeremi, Jeremiasz, Lukrecja, Meriadok, Paweł, Piotr, Robert, Roberta, Sabinian, Teresa, Wiesław, Wiesława, Wisław
„Zmień swoje myśli, a zmienisz swój świat.”
Norman Vincent Peale
Jak donosi TVN24, w Bielawie troje nastolatków zatruło się "dopalaczami". We krwi wykryto barbiturany. Stary to specyfik, myślałem że już go się nie używa. A jednak. Barbiturany to dość duża grupa podzielona ze względu na czas wchłaniania i działania, więc będzie trudno wskazać ten który zadziałał w tej sytuacji. Jednak nie to mnie zadziwiło najbardziej. Po raz kolejny różni "mądrale" wskazują na jedyne skuteczne rozwiązanie "sprawy dopalaczy" - legalizację marihuany, jako substancji absolutnie nieszkodliwej. Nie chodzi mi o samą legalizację, lecz o sposób myślenia "mądrali". Wszystkie zalegalizowane substancje (alkohol, papierosy), mają jednakowoż pewne ograniczenia, a mianowicie wiek poniżej którego sprzedaż jest zabroniona. Idąc tym tropem, należałoby założyć, że wobec tych konkretnych 15-to latków też by obowiązywało jakieś ograniczenie. Czy się mylę i akurat w przypadku zalegalizowanej marihuany sprzedaż byłaby możliwa dzieciom 7 letnim? 😆 Młodym 15 letnim? Bo jeśli nie, to jaki wpływ miałoby mieć zalegalizowanie marihuany, na używanie "dopalaczy" przez nastoletnich ludzi? 😆 Nie kumam.
To ja jadę skosić trochę trawy.
Życzę miłego dnia moi mili 😃
wtorek, 6 czerwca 2017
Wtorek to dzień po poniedziałku.
Dziś otrzymałem super prezent. Ptaki są moją pasją 🕊 🦅 i mieszkańcy Domu Rehab o tym dobrze wiedzą. Jeden z nich przysłał mi książkę z dedykacją. Dziękuję Piotruś. 👍
www.rehab-terapia.pl
#DomRehab
poniedziałek, 5 czerwca 2017
W Biskupcu dobrze jest
Grunt to dobre samopoczucie. Próbowałem dziś zmienić opony w Biskupcu. Na Mickiewicza dwa warsztaty. Oba straciły dziś klienta. 😀 Kraj dobrobytu. Nie trzeba pracować. Myślę że Powinien jakiś Imigrant otworzyć taki zakład i wyciąć konkurencję. Wystarczy tylko robić swoje i popadają 😀
Inny pan w Warszawie z Auta na zdjęciu swobodnym ruchem wyrzucał pety przez okno samochodu.
Taka gmina. 😀 Może to jakaś uboga wersja bez zamontowanej popielniczki?😝
No to ponarzekałem 😉 trzeba robić swoje.
Poniedziałek deszczowy lecz ciepły
5 czerwca 2017 roku. Dobry dzień by zacząć coś i może dokończyć też 😀
Poniedziałek chce trwać 16 godz. 34 min i być krótszym od najdłuższego o 13 min oraz dłuższym od najkrótszego o 8 godz. i 51 min 😁 dobrze.
Bonifacy, Dobrociech, Dobromił, Doroteusz, Emilia, Genadiusz, Hildebrand, Hildebranda, Igor, Jakub, Nikanor, Nikanora, Waleria, Walter, Zenaida mają imieniny i składamy im życzenia zdrowia i zdrowia 😌 😌 😌 🌷 🌹 🌷 Dom REHAB
Poniedziałek chce trwać 16 godz. 34 min i być krótszym od najdłuższego o 13 min oraz dłuższym od najkrótszego o 8 godz. i 51 min 😁 dobrze.
Bonifacy, Dobrociech, Dobromił, Doroteusz, Emilia, Genadiusz, Hildebrand, Hildebranda, Igor, Jakub, Nikanor, Nikanora, Waleria, Walter, Zenaida mają imieniny i składamy im życzenia zdrowia i zdrowia 😌 😌 😌 🌷 🌹 🌷 Dom REHAB
W sprawie psa "zza płota" - bez zmian. Mały kojec, bez kontaktu z właścicielem.
W sprawie dopalaczy - przegrywamy nadal. W Piotrkowie. Miał wiewiórkę w brzuchu, zawiadomił pogotowie, gdy przyjechali już sobie ją wyjął. Nożem 😱. Nie uratowali 😔. Nie mieli szans😞
W Lublinie...zobaczcie sami 😒 KLIK
Dziś o 20:00 spróbuję porozmawiać o tym i innych ważnych sprawach w STREFIE PRYWATNEJ w CZWÓRCE Polskiego Radia namawiam do słuchania i czynnego udziału w tej audycji!
Najwięcej zła bierze się z tego, że ludzie dobrzy nic nie robią.
Największym grzechem jest zaniechanie - "Bo to i tak nic nie zmieni" 😔. Nie myśl tak, bo po co tak myśleć?
Życzę dobrego dnia i Pogody Ducha. RB
niedziela, 4 czerwca 2017
Niedziela jest
Słońce i chmury lecz ciepło. Niedziela.
Przez całą noc szczekał pies. Ludzie kupują sobie maskotki a potem zamykają je w kojcach. Gdyby mnie zamknęli w takim kojcu też szczekałbym przez całą noc. W Biskupcu na Mickiewicza psina ujada nieustająco. Interwencje nic nie dają. Masakra.
Niedziela 4 czerwca 2017 roku. Słońce wstało o 4:18 zajdzie o 20:50.
Temperatura na Mazurach rano 15 stopni. Maksymalnie ma być 23 😲
Imieniny obchodzą: Aleksander, Braturad, Dacjan, Franciszek, Gostmił, Karol, Karp, Kwiryn, Kwiryna, Lena, Metrofan, Niepełka, Optat, Pacyfik, Saturnina, Skarbisław 🌹 🌷 🌹 🌷 Wszystkiego najlepszego.
Dodaliśmy nową podstronę na www.rehab-terapia.pl
Dzięki niej wszystkie wydarzenia medialne z udziałem Domu REHAB będą w jednym miejscu. Bezpośredni odnośnik do tej podstrony - KLIK
Jak donosi alert przegrywamy walkę z "dopalaczami"💀. Najwyższa Izba Kontroli też to odkryła. Brawo 👏
Jednak to jest jasne dla wszystkich od dawna. W 2010 roku, kiedy ówczesny premier wypowiedział wojnę "dopalaczom", do szpitali, w związku z ich używaniem, trafiły 562 osoby. W zeszłym roku 4300 osób. Na handlarzy nałożono kary finansowe w wysokości 13 milionów złotych. Tyle że wyegzekwowano...0,6 miliona 😕
Głowa boli. Profilaktyka durniu.
Na jasnej Górze rozpoczynają 29 spotkania Anonimowych Alkoholików. Uczestniczą w nich także wszyscy inni uzależnieni.
Dobrego dnia życzę.
Przez całą noc szczekał pies. Ludzie kupują sobie maskotki a potem zamykają je w kojcach. Gdyby mnie zamknęli w takim kojcu też szczekałbym przez całą noc. W Biskupcu na Mickiewicza psina ujada nieustająco. Interwencje nic nie dają. Masakra.
Niedziela 4 czerwca 2017 roku. Słońce wstało o 4:18 zajdzie o 20:50.
Temperatura na Mazurach rano 15 stopni. Maksymalnie ma być 23 😲
Imieniny obchodzą: Aleksander, Braturad, Dacjan, Franciszek, Gostmił, Karol, Karp, Kwiryn, Kwiryna, Lena, Metrofan, Niepełka, Optat, Pacyfik, Saturnina, Skarbisław 🌹 🌷 🌹 🌷 Wszystkiego najlepszego.
Dodaliśmy nową podstronę na www.rehab-terapia.pl
Dzięki niej wszystkie wydarzenia medialne z udziałem Domu REHAB będą w jednym miejscu. Bezpośredni odnośnik do tej podstrony - KLIK
Jak donosi alert przegrywamy walkę z "dopalaczami"💀. Najwyższa Izba Kontroli też to odkryła. Brawo 👏
Jednak to jest jasne dla wszystkich od dawna. W 2010 roku, kiedy ówczesny premier wypowiedział wojnę "dopalaczom", do szpitali, w związku z ich używaniem, trafiły 562 osoby. W zeszłym roku 4300 osób. Na handlarzy nałożono kary finansowe w wysokości 13 milionów złotych. Tyle że wyegzekwowano...0,6 miliona 😕
Głowa boli. Profilaktyka durniu.
Na jasnej Górze rozpoczynają 29 spotkania Anonimowych Alkoholików. Uczestniczą w nich także wszyscy inni uzależnieni.
Dobrego dnia życzę.
sobota, 3 czerwca 2017
Sobota 3 czerwca 2017
Dzień słoneczny choć mało pozytywnie się zaczął. 😏
Imieniny obchodzą:
Zanim popatrzę czym mnie dziś alarmuje alert, opowiem o czymś co mnie bawi od wczoraj 😀. Otóż, postanowiłem pobawić się AdSense i podpiąć reklamy pod bloga. Po co? Bo lubię wyzwania👀. Im coś jest trudniejsze, tym bardziej mnie kręci. Tak już mam. No i w tym AdSense pojawiają się reklamy różnych ośrodków. Różnych. Ale śmieszne 😀w tym są oferty, które informują o własnej skuteczności "leczniczej" pa poziomie 80% 😮, wszystkie uzależnienia 😳 i właściwie cuda🚾.
To odpowiada na koją teorię: "Najlepiej sprzedają się złudzenia", a handel złudzeniami to najlepszy interes.💰 💸 💵 💴 💶 💷 Może kupię sobie sowę 🦉(bo kota nie🐈), tiarę👳, i kulę inwalidzką. Będę wróżył z kuli🔮. To jest jakiś pomysł. 😜
A i te wszystkie ośrodki nazywają się baaaardzo poważnie: Klinika Specjalistyczna, Najlepszy Ośrodek, Super Terapia 😂Ubaw mam po pachy.
Teraz do alertów. Ojciec przedawkował heroinę by...ratować syna. Szczyt bohaterstwa 😳Poza tym coraz więcej na temat planów prohibicji dotyczącej sporej ilości różnych substancji. Od alkoholu po "dopalacze". NIe uczymy się obserwując rzeczywistość. Przecież ograniczanie sprzedaży "dopalaczy" trwa już bardzo dużo czasu. Dużo się zmieniło? 🙈 🙉 🙊
Dobrego dnia życzę wszystkim 😎
Imieniny obchodzą:
Anatol, Andrzej, Bratumiła, Cecyliusz, Ferdynand, Franciszek, Izaak, Jan, Joachim, Kewin, Klotylda, Laurencjusz, Leszek, Maciej, Owidia, Owidiusz, Paula, Tamara, Wawrzyniec🌷🌷🌷
Plany soboty są takie, żeby trwać 16 godz. 29 min i być krótszym od najdłuższego o 16 min oraz dłuższym od najkrótszego o 8 godz. i 47 min. Plany temperaturowe to: teraz 8 stopni, a max 17. Czyli może być. 🌞
„Życie jest w 10% tym, co się wydarza i w 90% procentach tym, jak na to reagujemy.”Chuck Swindoll
„Życie jest w 10% tym, co się wydarza i w 90% procentach tym, jak na to reagujemy.”Chuck Swindoll
![]() |
| Ducha nie gaście, wyleczym was |
Zanim popatrzę czym mnie dziś alarmuje alert, opowiem o czymś co mnie bawi od wczoraj 😀. Otóż, postanowiłem pobawić się AdSense i podpiąć reklamy pod bloga. Po co? Bo lubię wyzwania👀. Im coś jest trudniejsze, tym bardziej mnie kręci. Tak już mam. No i w tym AdSense pojawiają się reklamy różnych ośrodków. Różnych. Ale śmieszne 😀w tym są oferty, które informują o własnej skuteczności "leczniczej" pa poziomie 80% 😮, wszystkie uzależnienia 😳 i właściwie cuda🚾.
To odpowiada na koją teorię: "Najlepiej sprzedają się złudzenia", a handel złudzeniami to najlepszy interes.💰 💸 💵 💴 💶 💷 Może kupię sobie sowę 🦉(bo kota nie🐈), tiarę👳, i kulę inwalidzką. Będę wróżył z kuli🔮. To jest jakiś pomysł. 😜
![]() |
| Czarowniczki i czarodzieje łączcie się |
Teraz do alertów. Ojciec przedawkował heroinę by...ratować syna. Szczyt bohaterstwa 😳Poza tym coraz więcej na temat planów prohibicji dotyczącej sporej ilości różnych substancji. Od alkoholu po "dopalacze". NIe uczymy się obserwując rzeczywistość. Przecież ograniczanie sprzedaży "dopalaczy" trwa już bardzo dużo czasu. Dużo się zmieniło? 🙈 🙉 🙊
Dobrego dnia życzę wszystkim 😎
piątek, 2 czerwca 2017
Drugi czerwca
Drugiego czerwca dzień zaczął się bez ostrzeżenia i z nagła. O 5:00 słońce zajrzało do okien Domu REHAB i skończyło się rumakowanie 🐎 🐴
Ilość pracy spowodowała że musiałem przesunąć dzisiejsze spotkanie z młodzieżą. A ze nie lubię nie dotrzymywać słowa-cierpię 😕
Wczorajszy dziecięcy dzień dostarczył mi sporo dobrych uczuć i emocji, więc staram się o nich pamiętać. Czego i Wam życzę.
W Gazecie Olsztyńskiej ukazał się artykuł, w którym miałem zaszczyt się trochę pomądrzyć. Dziękuje za tę możliwość wszystkim moim Duchom Opiekuńczym 😀

A codziennie w życiu trwa normalna praca.
2 czerwca 2017 roku, imieniny obchodzą:
Ilość pracy spowodowała że musiałem przesunąć dzisiejsze spotkanie z młodzieżą. A ze nie lubię nie dotrzymywać słowa-cierpię 😕
Wczorajszy dziecięcy dzień dostarczył mi sporo dobrych uczuć i emocji, więc staram się o nich pamiętać. Czego i Wam życzę.
W Gazecie Olsztyńskiej ukazał się artykuł, w którym miałem zaszczyt się trochę pomądrzyć. Dziękuje za tę możliwość wszystkim moim Duchom Opiekuńczym 😀
A codziennie w życiu trwa normalna praca.
2 czerwca 2017 roku, imieniny obchodzą:
Amin, Armin, Blandyna, Domna, Efrem, Erazm, Eugeniusz, Florianna, Fotyn, Jaczemir, Marcelina, Maria, Marianna, Marzanna, Materna, Mikołaj, Mszczuja, Nicefor, Nicefora, Piotr, Racisław, Sadok, Trofima 🌷 🌷 🌷
Plany tego dnia są takie żeby trwać 16 godz. 28 min i jest krótszy od najdłuższego o 18 min oraz dłuższy od najkrótszego o 8 godz. i 45 min 🌕 🌞 🌝
Życie jest tym co wydarza się, gdy jesteś zajęty snuciem planów.
John Lennon
W pogodzie 16℃ ⛅ słońce świeci, ale kurka jakoś tak słabo. Ciśnienie 1016 hPa.
Alert Google doniósł mi, że we Wrześni dwóch nastolatków zatruło się dopalaczami. Mają po piętnaście lat, a jeden z nich jest w stanie ciężkim w szpitalu 😧. Czy kiedyś dotrze do ustawodawców, że zamykanie sklepów i listy substancji nielegalnych niczego nie zmieniają? Że musimy zmienić świadomość społeczną? Bo tu nie chodzi o dopalacze. Tu chodzi o człowieka. Jeśli powstanie kolejny urząd do walki...powstaną tylko nowe miejsca pracy i pomysły na genialne kampanie, tworzone z za biurka, bez kontaktu z rzeczywistością. A przecież i tak wszystko polega na tym, że podstawą jest niska samoocena, lęk przed odrzuceniem, potrzeba przynależności i brak sensu życia. A mechanizmy i tak pozostają te same, bez względu na substancje lub z wyłączeniem substancji. Nałogowe regulowanie uczuć, iluzja i zaprzeczanie oraz rozdwajanie rozpraszanie JA. Czy w odniesieniu do różnorodnych substancji i zachowań w/w ulegają zmianie? Powstają nowe? Czy palę nałogowo papierosy, czy piję alkohol lub robię zakupy, czy korzystam kompulsywnie z internetu, smartfona lub seksu, zawsze jest to co łączy te objawy-JA. Czy żebyśmy odnaleźli to co nas łączy to muszą to być podobne problemy? A może rozejrzyjmy się wkoło i zauważmy że to co jest nam najbardziej tożsame, to potrzeba zdrowia, radości i szczęścia.
Może stwórzmy wspólnotę Nieanonimowych Lubiaczy Życia. Mam na imię Robert i jestem Lubiaczem Życia. W procesie od 20 lat.
Program Dwunastu Kroków Nieanonimowych Lubiaczy Życia:
Program Dwunastu Kroków Nieanonimowych Lubiaczy Życia:
Krok I - Uznałem że jestem zadowolony z życia i każdego dnia staram się by nie wymknęło mi się ono spod kontroli.
Krok II - Uwierzyłem że życie zawsze było dobre dzięki Sile Większej niż ja sam, tylko ja tego nie widziałem.
Krok III - Powierzyłem swoje życie i swoją wolę opiece Boga (jakkolwiek go pojmuję lub nie) i to najlepsze co zrobiłem.
Krok IV - Zrobiłem w tym celu gruntowny i odważny obrachunek moralny mojego życia.
Krok V - Opowiedziałem o tym jak to się stało Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi.
Krok VI - Całkowicie i absolutnie, z radością zachciałem aby Bóg uwolnił mnie od pozostałych wad mojego charakteru.
Krok VII - Poprosiłem Go (Boga) grzecznie żeby pomógł mi to zrobić (pozbyć się).
Krok VIII - Zrobiłem listę wszystkich osób którym mógłbym jakoś jeszcze pomóc.
Krok IX - Pomogłem osobiście wszystkim tym, którzy tego chcieli.
Krok X - Każdego dnia sprawdzałem czy zrobiłem napewno wszystko by być szczęśliwych i zastanawiałem się co jeszcze mogę zrobić.
Krok XI - Dążyłem poprzez modlitwę i medytację (pracując, gotując, spacerując) do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, cokolwiek myślę o Jego istnieniu, bądź nieistnieniu, prosząc jedynie żebym skumał czego ode mnie chce i żebym miał się to wykonać.
Krok XII - Przebudzony duchowo i szczęśliwy, starałem się wszystkim ludziom o tym opowiadać i stosować te kroki we wszystkich sferach mojego życia.
Czego i Wam życzę 😀 😀 😀
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)













